czwartek, 8 marca 2012

niebotyczny dżem i horrendalnie pyszne przetwory mamy Barbary




nabieram dystansu.
trochę uczę się równowagi. ale tak powoli
kolejna wyprawa za mną.
szybka. intensywna. strasznie bogata.
z dobrymi towarzyszami podróży.
czas sprecyzować plany.
jakiekolwiek

z głogóweckich ziem zwiozłam przaśne łupy
zawędrowały one na ulice skrytą
do dwóch osobliwych pań
daliby trafiły w ich gusta smakowe

środa, 22 lutego 2012

forma otwarta



poznaje wciąż od nowa bliskie mi osoby

wtorek, 21 lutego 2012




ostatnio dowiedziałam się, że stanowię rodzinę z wyboru
piękne to było

sobota, 21 stycznia 2012

spotkanie



kogo mam spotkać
to spotkam
takie przeznaczenie

wtorek, 10 stycznia 2012

sesja



zdjęciowa

dlatego
nie dosypiamy
nie dojadamy
kleimy
wycinamy
prujemy
szyjemy
i nie myślimy, bo na to już nie mamy siły

niedziela, 8 stycznia 2012

Panna O Leniwym Głosie

Panna O Leniwym Głosie drapała opuszkami brzuszyska kosmatych chmur. Drapała i drapała a chmury chichotały wtórując świszczącemu wiatrowi.

Panna O Leniwym Głosie leżała plecami gniotąc cierpką trawę. Te, wraz ze zdeterminowanymi komarami pozostawiały czerwone faktury swojego istnienia na perłowo miękkiej skórze.

Panna O Leniwym Głosie prawą ręką ocierała mój nos sądząc, że to amulet.
Myliła się.
Nie przynoszę szczęścia.
Wtulona w Jej ramię pomiędzy powietrzem i ziemią nie mogłam zrobić nic. Tylko marzyć. Więc marzyłam.

Panna O Leniwym Głosie nieśpiesznie uwalniała słowa pobudzając marzenia. Ocierała je każdym słowem.
Pieściła samogłoskami. Spółgłoskami szczypała. Interpunkcja to były szybkie ukłucia.
Dotykała mnie nimi a ja drżałam z przejęcia i szczodrości.
Leniwy Głos Panny sączył się z ust tak jak sączy się mate.
Sennie.
Otulała szczelnie jak formalina konserwując pragnienia parujące w ten duszny wieczór.

Panna O Leniwym Głosie kiedyś stanie się dla mnie niemową. A może to ja stanę się nieczuła na Jej gęste słowa?

sobota, 7 stycznia 2012

wieczór trzech króli




oczywiście pretendentów do korony było więcej.
walka o insygnia władzy przybrała niebotycznie okrutny wyraz.
a mianowicie formę szyderstwa z pokornie relacjonującej owe wydarzenia zacnej autorki blogu.
puntkem zapalnym stała się opowieść bez jasno zaznaczonej puenty mego autorstwa.
ignoranci.
jednakże spryt i determinacja uciśnionej nie pozwoliła na zhańbienie honoru i ostateczne zwycięstwo.

takie małe przyjemności.
wynikające z czasu, miejsca. spotkania.
ludzi